- Od lat kiełkuje we mnie przekonanie, że jeśli nie pomożesz sobie sama, sam to marny Twój los. Utoniesz tulona chemicznymi "dobrami", które to skusiły Ciebie obietnicą, że są lekiem na wszystkie dolegliwości tego świata. Niestety ja nie jestem osobą, która po pierwsze ślepo ufa doktorowi, nie ważne jakich nauk on jest! Po drugie nie lubię tabletek, odkąd pamiętam. Poszukuję innych dróg.
- Po latach życia w niewiedzy, choć raz na jakiś czas starałam się dowiedzieć dlaczego czuję się tak a nie inaczej okazało się, nareszcie!!!! że to Hashimoto, czy też jak mówi mój mąż Hokaido, Fukushima. Jakkolwiek byśmy nazwali to coś, jest i właśnie się poznajemy. Zdaje się mi, że Hashimoto naprawdę chce mnie bliżej poznać ja zdecydowanie nie mam na zaprzyjaźnienie się nawet okruszka ochoty.
Hashimoto kontra ja.
wtorek, 31 stycznia 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)